Pierwszy tatuaż, znany szerzej jako serwetka, zrobiłam sobie bez okazji, a właściwie bo nastał rok 2000, co nie zdarza się zbyt często :) Po pierwszej euforii, wynikającej z faktu posiadania owego, nastało zniechęcenie, którego głównym źródłem było poważne uczulenie, bądź na tusz, bądź na krem.
Drugi tatuaż nie był "z okazji", był natomiast bardzo przemyślany. Począwszy od wyboru nieszkodliwe dla łapek mopsich tuszu (poleconego przez SYD), poprzez mozolne odbijanie łapek-stempelków mopsów, które absolutnie nie chciały współpracować (wgląd łazienki w trakcie stemplowania, delikatnie pominę), po kolejność danej łapki na tatuażu.
Mój drugi tatuaż to odciski łapek moich mopsich dzieci, w wersji uproszczonej (bez włosków;))
Okres między drugim, a trzecim był krótki. I tak od paru dniu noszę (z dumą) słowo MAMA, napisane w języku japońskim. Dlaczego mama?? Bo bardzo bardzo bardzo kocham moją mamę, a ona niestety nie może już być przy mnie na tym świecie, może jednak być tak - symbolicznie.
Manami !! My friend !! Thank you sooo much for help :)